KrótkoDemontaż mebli to rozkręcenie albo rozebranie mebla na elementy, żeby dało się go wynieść, przewieźć lub wywieźć. Przy przeprowadzce robi się go tak, żeby mebel dało się złożyć z powrotem, przy wywozie liczy się tylko szybkość i bezpieczeństwo.
Mebel rozkręca się z dwóch powodów: nie przejdzie przez najwęższe miejsce na drodze albo nie zniesie transportu w całości. Wysoka szafa dwudrzwiowa nie obróci się na półpiętrze w bloku z wielkiej płyty, meblościanka w segmentach jest za ciężka do bezpiecznego niesienia, a łóżko ze stelażem po prostu się nie zmieści. Komody, szafki nocne i niskie regały zwykle jadą w całości.
Meble z płyty wiórowej łączy się najczęściej konfirmatami i złączami mimośrodowymi. Każde ponowne wkręcenie konfirmatu w ten sam otwór trzyma słabiej, a po trzecim lub czwartym razie otwór bywa wyrobiony. Stąd tania szafa z paczki po dwóch przeprowadzkach zaczyna się chwiać. Przy demontażu do przeprowadzki okucia każdego mebla trafiają do osobnego, opisanego woreczka przyklejonego do największego elementu.
Przy wywozie podejście jest inne. Mebel, który i tak jedzie do przetworzenia, można rozebrać szybciej: wybić plecy z płyty pilśniowej, odciąć elementy, które się zakleszczyły, rozciąć tapicerkę. Nikt go potem nie składa, więc liczy się czas i to, żeby nie uszkodzić drzwi, poręczy i ścian na klatce.
Granica przebiega na instalacjach. Kuchnię w zabudowie da się rozkręcić, ale płyta grzewcza podłączona na stałe do prądu albo kuchenka gazowa wymagają wcześniej wizyty elektryka lub gazownika z uprawnieniami. Podobnie zmywarka i pralka podpięte do wody: odkręcenie węża jest proste, lecz zapieczony zawór to robota dla hydraulika, a nie powód do zalania sąsiada z dołu.