KrótkoZmiana adresu korespondencyjnego to poinformowanie urzędów, sądów, banku, pracodawcy i innych instytucji, pod jaki adres mają odtąd wysyłać listy. Adres do korespondencji nie musi być tym samym co adres zameldowania ani zamieszkania.
Po przeprowadzce listy dalej płyną pod stary adres, dopóki nadawca nie dostanie nowego. Lista instytucji bywa dłuższa, niż się wydaje: bank, pracodawca, ZUS albo KRUS, urząd skarbowy, ubezpieczyciel, operator telefonu i internetu, przychodnia, szkoła dzieci, spółdzielnia lub wspólnota, w której zostaje komórka albo garaż. Część zmian robi się w aplikacji, część wymaga pisma.
W sprawach urzędowych i sądowych zaniedbanie ma skutki prawne. W toku postępowania administracyjnego strona musi zawiadomić organ o każdej zmianie adresu, a jeśli tego nie zrobi, doręczenie pod dotychczasowym adresem jest skuteczne (art. 41 Kodeksu postępowania administracyjnego). W sprawie przed sądem cywilnym pismo zostaje wtedy w aktach ze skutkiem doręczenia, chyba że sąd zna nowy adres (art. 136 Kodeksu postępowania cywilnego).
Sama zmiana meldunku tego obowiązku nie załatwia. Sąd czy urząd prowadzący konkretną sprawę nie sprawdza codziennie rejestru mieszkańców. Jeśli toczy się sprawa spadkowa, rozwodowa albo postępowanie o zwrot podatku, nowy adres podaje się wprost w piśmie do tej sprawy.
Pomocą jest dosyłanie poczty, ale ono także ma granice. Poczta Polska nie dosyła pism w postępowaniach sądowych, administracyjnych i podatkowych, więc właśnie tych listów nie da się przekierować. Drugą drogą są e-Doręczenia, bo adres elektroniczny nie zmienia się razem z mieszkaniem.
Najwygodniej spisać nadawców z ostatnich kilku miesięcy, przeglądając skrzynkę pocztową i maile. Kto dostaje listy rzadko, na przykład raz w roku, łatwo wypada z pamięci.