KrótkoŁadowność to największa masa ładunku i osób, jaką może przewieźć pojazd, liczona jako różnica między dopuszczalną masą całkowitą a masą własną auta. W busie do 3,5 tony jest to zwykle znacznie mniej niż sama DMC.
Ustawa nazywa ją dopuszczalną ładownością i definiuje jako największą masę ładunku i osób, jaką może przewozić pojazd, równą różnicy DMC i masy własnej (art. 2 pkt 56 Prawa o ruchu drogowym). Masa własna obejmuje auto z paliwem, płynami i normalnym wyposażeniem, ale bez kierującego (art. 2 pkt 53).
Z tej definicji wynika szczegół, o którym mało kto myśli. Kierowca i pomocnicy w kabinie też zjadają ładowność. Trzech dorosłych mężczyzn to łatwo ponad dwieście kilogramów, czyli mniej więcej tyle, co trzy pralki.
Ładowność i pojemność paki to dwie różne sprawy. Kontener busa może pomieścić kilkanaście metrów sześciennych, a mimo to auto osiągnie limit masy w połowie załadunku, jeśli wozi gruz, płytki, worki z ziemią z działki albo pudła z książkami. Przy meblach skrzyniowych i tapicerowanych zwykle kończy się miejsce, zanim skończy się ładowność.
Przekroczenie jest zabronione (art. 61 ust. 1), a ładunek trzeba jeszcze rozłożyć tak, by nie przeciążyć żadnej osi (art. 61 ust. 2). Ciężkie rzeczy jadą więc nisko i bliżej środka auta, a nie upchnięte przy tylnych drzwiach.
W praktyce przeprowadzkowej rachunek wygląda tak: mieszkanie dwupokojowe po starszej osobie, pełne meblościanek, z biblioteczką i piwnicą pełną słoików. Objętościowo może zmieścić się w dwóch kursach, ale słoiki i książki potrafią dorzucić trzeci. Dlatego przy wycenie ze zdjęć pada pytanie o to, co stoi w szafkach, a nie tylko o liczbę mebli.