Gabaryty to odpady, które nie mieszczą się w zwykłym pojemniku: meble, materace, dywany, wykładziny, wózki, sprzęt sportowy. W Łodzi gmina odbiera je bezpłatnie w ramach opłaty za gospodarowanie odpadami, w wyznaczonych terminach. Ta opcja ma jednak swoją cenę, tylko płaconą inaczej: trzeba doczekać do daty z harmonogramu, zmieścić się w limicie i znieść wszystko na dół samodzielnie. Nasza usługa jest odpłatna, ale odbiór odbywa się w godzinie, którą wskażesz, bez limitu sztuk, a gabaryty wynosimy z mieszkania my.
Wchodzimy do każdego typu nieruchomości:
Gminna wystawka czy wywóz na telefon — co wybrać i kiedy?
Zacznijmy od faktu, którego nie zamierzamy ukrywać: gminny odbiór odpadów wielkogabarytowych istnieje i dla mieszkańca jest bezpłatny, bo mieści się w opłacie za gospodarowanie odpadami, którą i tak wnosisz. Jeżeli Twoje meble mogą poczekać do terminu z harmonogramu, mieszczą się w limicie i masz kogoś do zniesienia ich na dół — skorzystaj z niego.
Komercyjny odbiór ma sens w trzech sytuacjach. Pierwsza: nie możesz czekać, bo za kilka dni wchodzi ekipa remontowa albo przekazujesz lokal. Druga: rzeczy jest znacznie więcej, niż przewiduje regulamin. Trzecia, w Łodzi najczęstsza: nie masz jak znieść mebli z piętra w budynku bez windy.
Wtedy płacisz nie za sam transport, tylko za pracę ludzi, którzy wchodzą do mieszkania, rozkręcają meble i wynoszą je na dół w ustalonej godzinie.
W Łodzi realizujemy wywóz gabarytów i odbiór odpadów wielkogabarytowych na telefon, niezależnie od gminnego harmonogramu wywozu gabarytów. Zabieramy śmieci wielkogabarytowe z mieszkania, piwnicy i komórki, także wtedy, gdy termin wystawki dopiero się zbliża. Utylizacja gabarytów odbywa się u uprawnionego odbiorcy odpadów. Zadzwoń po bezpłatną wycenę: XXX XXX XXX.
Na terenie Łodzi realizujemy również:
Łódź jest najtrudniejszym logistycznie punktem okolic. W śródmiejskich kamienicach przy Piotrkowskiej i w bocznych ulicach wciąż dominują klatki bez windy, wąskie biegi schodów i podwórka-studnie, w które nie wjedzie duży samochód — meble i sprzęt schodzą wtedy na rękach, piętro po piętrze. Inaczej pracuje się na wielkich osiedlach z lat 70. i 80. — na Retkini, Widzewie, Teofilowie, Bałutach, Dąbrowie, Radogoszczu czy Chojnach — gdzie liczy się dostęp do windy i miejsce dla auta przy klatce. Osobny temat to lokale w budynkach objętych rewitalizacją i pustostany przekazywane do opróżnienia po latach.