KrótkoPakowanie książek to układanie księgozbioru w kartonach tak, żeby pudła dało się bezpiecznie unieść, a książki nie wygięły się ani nie zawilgotniały w czasie przewozu. Ze względu na masę wymaga małych, mocnych kartonów.
Książki zaskakują masą. Metr półki zapełnionej powieściami waży kilkadziesiąt kilogramów, a albumy i encyklopedie jeszcze więcej. W mieszkaniu po dziadkach, gdzie regały ciągną się przez całą ścianę, książki potrafią być najcięższą częścią przeprowadzki, cięższą niż szafy.
Układa się je płasko, w stosach, albo pionowo, grzbietem do ścianki kartonu, tak jak stoją na półce. Nie kładzie się ich grzbietem do góry z kartkami opartymi o dno ani pod skosem, bo po kilku dniach w pudle oprawa się wygina. Duże albumy idą płasko na spód, mniejsze książki wyżej, a luki wypełnia się papierem, żeby stos się nie przesuwał.
Stare wydania z piwnicy albo strychu trzeba obejrzeć przed spakowaniem. Zapach stęchlizny i ciemne plamy na brzegach kartek oznaczają pleśń, która w zamkniętym kartonie przejdzie na sąsiednie tomy. Takie egzemplarze pakuje się osobno albo od razu przeznacza do makulatury.
Przeprowadzka to dobry moment na przegląd. Podręczniki sprzed reformy, nieaktualne poradniki, gazety zbierane latami, zdublowane lektury. Część trafi do biblioteki, antykwariatu albo na półkę wymiany na osiedlu, część do pojemnika na papier. Każdy karton, który nie jedzie, to mniej dźwigania po schodach.
Na kartonie z książkami przydaje się dopisek, z którego regału pochodzą. Po przeprowadzce łatwiej odtworzyć porządek, a ekipa wie, że pudło jest ciężkie i nie może stać na wierzchu stosu z naczyniami.