KrótkoPrzeprowadzka z pakowaniem to wariant, w którym ekipa sama pakuje rzeczy do kartonów, zabezpiecza meble i sprzęt, a potem całość przewozi. Klient nie przygotowuje wcześniej pudeł, tylko wskazuje, co jedzie, a co zostaje.
Różnica wobec zwykłej przeprowadzki leży w podziale pracy. W standardowym zleceniu drobiazgi pakuje klient, a ekipa przyjeżdża po gotowe kartony i meble. Tutaj pakowanie przechodzi na ludzi z firmy: naczynia, książki, ubrania z szaf, zawartość szafek kuchennych, segregatory z regału. Kartony, taśmę, folię i papier ustala się przy wycenie.
Po ten wariant sięgają zwykle osoby, które nie mają tygodnia wolnych wieczorów na pakowanie. Seniorzy przenoszący się do mniejszego mieszkania. Rodziny z małymi dziećmi. Ktoś, kto mieszka już w innym mieście i przyjeżdża do Łodzi tylko na jeden dzień, żeby oddać klucze.
Pakowanie przez ekipę nie znaczy, że ekipa decyduje o rzeczach. Przed startem dobrze jest przejść z nią po mieszkaniu i powiedzieć wprost, które szafki zostają nietknięte, co idzie do wyrzucenia, a co ma jechać w osobnym pudle. Dokumenty, gotówkę, biżuterię, leki i zapasowe klucze lepiej spakować samemu i wieźć przy sobie. To samo z pamiątkami, których nie da się odkupić.
Co najbardziej spowalnia taki dzień? Brak decyzji przed przyjazdem ekipy, przez co pakowanie staje co kwadrans. Pełna lodówka i zamrażarka. Mokre pranie w pralce. Szuflady, w których leżą razem rachunki z dziesięciu lat i rzeczy do wyrzucenia, bo ktoś musi je przejrzeć na miejscu.
Czas pakowania zależy głównie od drobiazgów, nie od mebli. Szafę z ubraniami zamyka się w kartonach szybko. Kuchnia z kompletem porcelany po babci, kryształami i przyprawami w słoiczkach zajmuje kilka razy dłużej. Dlatego przy wycenie pyta się o liczbę książek, szkła i zawartość szafek, a nie tylko o liczbę pokoi.