KrótkoOdczyt liczników to spisanie stanów liczników prądu, gazu, wody i ciepła w konkretnym dniu, najczęściej przy przekazaniu mieszkania. Na jego podstawie dostawcy i zarządca rozliczają zużycie między dotychczasowym a nowym użytkownikiem lokalu.
W typowym mieszkaniu w bloku jest kilka urządzeń do spisania. Licznik prądu w skrzynce na klatce albo w przedpokoju. Gazomierz w szafce przy kuchence lub na klatce. Wodomierze zimnej i ciepłej wody w łazience i kuchni. Na grzejnikach często podzielniki kosztów ciepła. W domu jednorodzinnym dochodzi wodomierz główny w piwnicy albo w studzience na posesji.
Rzetelny odczyt to trzy dane: numer fabryczny licznika, stan i data. Najprościej zrobić zdjęcie, na którym widać jednocześnie cyfry i numer urządzenia. Stany wpisuje się do protokołu zdawczo-odbiorczego, który podpisują obie strony. Prąd w taryfie dwustrefowej ma dwa stany, dzienny i nocny, i oba trzeba spisać.
Najczęstsza pomyłka zdarza się na klatce schodowej. W skrzynce wisi kilka liczników obok siebie i łatwo spisać licznik sąsiada. Numer mieszkania na obudowie bywa zatarty, dlatego porównuje się numer fabryczny z umową albo z ostatnią fakturą.
Coraz więcej liczników prądu odczytuje się zdalnie. Operatorzy systemów dystrybucyjnych mają zainstalować liczniki zdalnego odczytu w co najmniej 80 procentach punktów poboru energii u odbiorców końcowych do 31 grudnia 2028 r. (art. 11t ust. 1 ustawy Prawo energetyczne). Zdjęcie licznika i tak się przydaje, bo spór o kilkaset kilowatogodzin kończy w minutę.
Wodomierze i podzielniki w blokach rozlicza zwykle spółdzielnia albo wspólnota, więc stany zgłasza się zarządcy budynku, a nie bezpośrednio wodociągom.