KrótkoOpróżnianie po najemcy to wywiezienie rzeczy, które najemca zostawił w lokalu po zakończeniu najmu i oddaniu kluczy: mebli, sprzętu, ubrań, śmieci. Zleca je wynajmujący, zwykle przed odświeżeniem mieszkania i szukaniem kolejnego lokatora.
Skala bywa bardzo różna. Czasem to kilka worków ze śmieciami, suszarka na pranie i materac, który najemca kupił sobie sam. Czasem lokal wygląda tak, jakby ktoś wyszedł na chwilę: ubrania w szafie, jedzenie w lodówce, rower na balkonie. Ta druga sytuacja wymaga ostrożności, bo nie wiadomo, czy najemca porzucił rzeczy, czy zamierza po nie wrócić.
Najprościej, gdy najemca sam to rozstrzyga. Pisemne oświadczenie, choćby w protokole zdawczo-odbiorczym albo w wiadomości, że pozostawione rzeczy może usunąć wynajmujący, zamyka sprawę. Bez niego wynajmujący zwykle wzywa do odbioru z terminem, dokumentuje stan zdjęciami i dopiero po upływie terminu zamawia wywóz. Rzeczy wartościowe, dokumenty i elektronikę z danymi odkłada się wtedy osobno.
Jest też granica, której przekroczyć nie wolno. Dopóki najemca mieszka w lokalu, wynoszenie jego rzeczy czy wymiana zamków, żeby wymusić wyprowadzkę, mogą być przestępstwem: karze podlega ten, kto w celu zmuszenia innej osoby do określonego zachowania uporczywie lub w sposób istotny utrudnia jej korzystanie z zajmowanego mieszkania (art. 191 § 1a Kodeksu karnego). Opróżniamy lokale wydane, a nie zajmowane.
Po studentach albo najemcy krótkoterminowym typowy zestaw to tanie meble z paczki, materace, drobne AGD i worki z rzeczami, których nikt nie chciał wieźć do domu. Po wieloletnim najemcy zdarza się zawartość całego gospodarstwa domowego. W obu przypadkach wynajmujący oszczędza czas, jeśli od razu wskaże, które meble należą do wyposażenia z umowy i mają zostać.