KrótkoSuszarnia w bloku to wspólne pomieszczenie, zwykle w piwnicy albo na ostatniej kondygnacji, przeznaczone do suszenia prania przez mieszkańców. Należy do części wspólnej budynku, więc nie jest własnością żadnego z lokatorów.
Suszarnie projektowano w czasach, gdy pralka z wirowaniem nie była oczywistością, a balkon nie wystarczał na pościel całej rodziny. Pomieszczenie ma zwykle linki lub sznury pod sufitem, okienko wentylacyjne i drzwi zamykane na klucz, który trzymał gospodarz domu albo wybrani lokatorzy. W części budynków obok jest pralnia z odpływem w podłodze.
Dziś mało która suszarnia służy do suszenia. Zamieniają się w wózkownie, rowerownie albo nieoficjalne magazyny, do których każdy coś wstawił: fotel, łóżeczko, deski po remoncie. Formalnie to wciąż nieruchomość wspólna, czyli część budynku, która nie służy wyłącznie właścicielom lokali (art. 3 ust. 2 ustawy o własności lokali). We wspólnocie zmiana jej przeznaczenia wymaga uchwały, bo ustawa zalicza ją do czynności przekraczających zwykły zarząd (art. 22 ust. 3 pkt 4).
Z tego wynika praktyczny kłopot. Rzeczy zostawione w suszarni nie stają się niczyje tylko dlatego, że nikt się do nich nie przyznaje. Usuwa je zarządca albo wspólnota, zwykle po ogłoszeniu na klatce z terminem na odbiór. Lokator, który na własną rękę „robi porządek” i wywozi cudzy rower, prosi się o spór.
W spółdzielniach mieszkaniowych korzystanie z suszarni opisuje regulamin porządku domowego. Znajdują się w nim zwykle zasady wydawania klucza, a czasem wprost zakaz przechowywania przedmiotów.