Dywan i wykładzina to klasyczny odpad wielkogabarytowy, którego nie da się pozbyć w zwykłej zbiórce ani wcisnąć do pojemnika na osiedlu. Zwinięta wykładzina z trzypokojowego mieszkania to kilka rolek o długości ponad trzech metrów, a każda z nich jest ciężka, sztywna i niewygodna w chwycie. Rolka nie mieści się do windy osobowej w większości bloków, więc niemal zawsze schodzi po schodach.

Zabieramy dywany, chodniki, kilimy, wykładziny dywanowe i wykładziny PCW zerwane z podłóg, a także podkłady, listwy przypodłogowe i taśmy montażowe, które zostają po ich zdjęciu. Pracujemy przy opróżnianiu mieszkań, przed remontem, po zalaniu oraz przy przygotowaniu lokalu do sprzedaży albo wynajmu.

Dlaczego to cięższe, niż wygląda

Sucha wykładzina dywanowa z pokoju o powierzchni kilkunastu metrów to już solidny ciężar dla jednej osoby. Ta sama wykładzina po zalaniu albo po latach w wilgotnej piwnicy potrafi ważyć kilka razy więcej, bo runo i podkład trzymają wodę jak gąbka. Do tego dochodzi klej i resztki podkładu, które schodzą razem z materiałem. Dlatego przy wycenie zawsze pytamy, czy wykładzina jest sucha — to zmienia liczbę osób i sposób pracy.

Rolki wiążemy w kilku miejscach, żeby nie rozwijały się na schodach, a przy długich odcinkach tniemy je na krótsze kawałki jeszcze w mieszkaniu. Krótsza rolka jest bezpieczniejsza na zakręcie klatki i nie obija ścian ani poręczy. Klatkę zabezpieczamy, a po załadunku zamiatamy drogę wynoszenia — po starej wykładzinie zawsze zostaje pył i drobiny podkładu.

Zrywanie z podłogi — co robimy, a czego nie

Możemy zerwać leżącą wykładzinę i zwinąć ją do wywozu, jeśli trzyma się podłoża punktowo albo taśmą dwustronną. Zabieramy też podkład i listwy przypodłogowe zdjęte przy tej okazji. Nie zajmujemy się natomiast szlifowaniem posadzki, usuwaniem resztek starego kleju chemicznie ani przygotowaniem podłoża pod nową podłogę — to prace wykończeniowe, a nie wywóz.

Jeśli wykładzina jest przyklejona na całej powierzchni i schodzi płatami razem z warstwą kleju, mówimy o tym przy wycenie. W takich sytuacjach sensowniej jest, żeby ekipa remontowa zdjęła materiał przy okazji przygotowania podłoża, a my przyjechali po to, co już leży zwinięte. Więcej o takim podziale pracy piszemy na stronie o opróżnianiu po remoncie.

Odbiór z mieszkania, nie sprzed klatki

Najważniejsza różnica między naszym odbiorem a gminną zbiórką gabarytów jest prosta: my wchodzimy do mieszkania. Nie trzeba nic znosić na dół ani wystawiać pod blok o wyznaczonej godzinie. Wynosimy z każdego piętra, także bez windy, z piwnicy i z balkonu — a jeżeli dywan jest jedyną rzeczą do zabrania, to też jest zlecenie.

Materiał przekazujemy do właściwej frakcji odpadów, bo wykładziny i dywany nie należą do odpadów zmieszanych. Na życzenie wystawiamy fakturę i dokument potwierdzający przekazanie. Wycena jest bezpłatna: wystarczy zdjęcie, przybliżony metraż i informacja o piętrze oraz o tym, czy materiał jest suchy. Zasady liczenia opisaliśmy na stronie cennika.

Granice zlecenia. Czego nie robimy: nie czyścimy i nie pierzemy dywanów, nie szlifujemy posadzek, nie usuwamy chemicznie resztek kleju, nie osuszamy zalanych pomieszczeń, nie wykonujemy ozonowania, dezynsekcji ani deratyzacji. Zajmujemy się wyniesieniem i wywozem materiału, a nie renowacją podłogi ani usuwaniem przyczyny zawilgocenia.

Wywóz dywanu, wywóz wykładziny z mieszkania, odbiór zerwanej wykładziny po remoncie, wywóz chodników i kilimów, utylizacja wykładziny po zalaniu — takie kursy robimy w Łodzi i okolicach, zarówno przy pojedynczym dywanie, jak i przy wykładzinie zerwanej z całego mieszkania. Jeśli materiał jest mokry, napisz o tym od razu — waga rośnie wtedy kilkukrotnie.

Kwot na tej stronie nie podajemy, bo zależą od objętości, piętra i dojazdu. Zasady wyceny opisaliśmy w cenniku, a wycena konkretnego zlecenia jest bezpłatna i niezobowiązująca.