Wywóz telewizora w Łodzi to jedno z najczęstszych zgłoszeń, jakie odbieramy — i prawie zawsze chodzi o jedną sztukę. Kineskopowy sprzęt, który od lat stoi w piwnicy, plazma po wymianie na nowszy model albo duży LED zdjęty ze ściany. Przyjeżdżamy po każdy z nich osobno i traktujemy takie zlecenie normalnie, bez warunku dozbierania czegoś więcej. W łódzkie kamienicach windy zwykle nie ma wcale, więc telewizor znosimy sami, po wąskich schodach, zabezpieczając ekran kocem. Ty pokazujesz sprzęt i otwierasz drzwi — reszta należy do nas.
Wchodzimy do każdego typu nieruchomości:
Czy telewizor można wyrzucić do zwykłego pojemnika?
Nie można i to jest jedna z niewielu rzeczy w tej branży, które nie podlegają interpretacji. Telewizor jest zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym, więc nie wolno wrzucić go do pojemnika na odpady zmieszane ani zostawić obok altany śmietnikowej. Symbol przekreślonego kosza na tylnej obudowie znaczy dokładnie tyle.
W praktyce w Łodzi widujemy takie telewizory regularnie: stoją przy pojemnikach po kilka dni, moknąc i blokując dojazd, bo śmieciarka ich nie zabierze. Odpowiedzialność zostaje przy tym, kto sprzęt wystawił, a zarządca potrafi obciążyć kosztami dodatkowego wywozu.
Legalne drogi są dwie: dowieźć sprzęt własnym transportem do punktu zbierania elektroodpadów albo umówić odbiór z mieszkania. My robimy to drugie — wchodzimy na piętro, znosimy telewizor sami i przekazujemy go do zakładu przetwarzania.
W Łodzi realizujemy wywóz telewizora i odbiór starego telewizora prosto z mieszkania. Zabieramy sprzęt kineskopowy i plazmowy, robimy wywóz telewizora LCD oraz LED, także z uchwytu ściennego. Utylizacja telewizora odbywa się w uprawnionym zakładzie przetwarzania, a nie na dzikim wysypisku. Kto odbierze stary telewizor w Łodzi? My — po telefonie pod XXX XXX XXX.
Na terenie Łodzi realizujemy również:
Łódź jest najtrudniejszym logistycznie punktem okolic. W śródmiejskich kamienicach przy Piotrkowskiej i w bocznych ulicach wciąż dominują klatki bez windy, wąskie biegi schodów i podwórka-studnie, w które nie wjedzie duży samochód — meble i sprzęt schodzą wtedy na rękach, piętro po piętrze. Inaczej pracuje się na wielkich osiedlach z lat 70. i 80. — na Retkini, Widzewie, Teofilowie, Bałutach, Dąbrowie, Radogoszczu czy Chojnach — gdzie liczy się dostęp do windy i miejsce dla auta przy klatce. Osobny temat to lokale w budynkach objętych rewitalizacją i pustostany przekazywane do opróżnienia po latach.