Wywóz wanny w Łodzi to zwykle końcówka remontu łazienki: stara wanna leży już na boku w przedpokoju i blokuje przejście, a nikt nie ma pomysłu, jak znieść ją z trzeciego piętra. Żeliwna waży od osiemdziesięciu do stu dwudziestu kilogramów i jest w jednym kawałku, bez uchwytów i bez miejsca na chwyt od spodu. Wynosimy taką wannę na pasach, we dwóch, po jednym stopniu, a w łódzkie kamienicach robimy to najczęściej bez windy. Ty nie musisz jej nawet przesuwać. Cenę podajemy przed przyjazdem.
Wchodzimy do każdego typu nieruchomości:
Wanna żeliwna: 80–120 kilogramów w jednym kawałku
Żeliwna wanna to jeden z najcięższych pojedynczych elementów, jakie wynosi się z mieszkania. Waży od osiemdziesięciu do stu dwudziestu kilogramów, zależnie od rocznika i długości, i - co ważniejsze - jest odlana w jednym kawałku. Nie ma w niej uchwytów, burty są gładkie i wywinięte na zewnątrz, a od spodu nie ma czego chwycić.
Dlatego w Łodzi wynosimy ją wyłącznie na pasach transportowych, przełożonych pod dnem i zapiętych na barkach dwóch osób. Idzie się z nią po jednym stopniu, z postojami na półpiętrach, a nie w jednym marszu. Poręcz i ościeżnice zabezpieczamy kocem, bo burta wanny obija wszystko, co mija po drodze.
Nie próbuj przesuwać takiej wanny samodzielnie po świeżo położonych płytkach - żeliwo ma ostrą krawędź od spodu, w miejscu, gdzie odpadła emalia, i rysuje posadzkę na całej długości. Zostaw ją tam, gdzie leży, a resztę zrobimy sami.
W Łodzi realizujemy wywóz wanny i odbiór starej wanny żeliwnej, także wtedy, gdy jest to jedyna rzecz do zabrania po remoncie. Najczęściej jest to wywóz wanny po wymianie na kabinę, utylizacja wanny akrylowej ze stelażem albo odbiór brodzika wyjętego z posadzki. Kto zniesie żeliwną wannę z kamienicy bez windy? Nasza ekipa - na pasach, we dwóch, po jednym stopniu. Zadzwoń pod 505 692 090 i podaj piętro oraz szerokość drzwi.
Na terenie Łodzi realizujemy również:
Łódź jest najtrudniejszym logistycznie punktem okolic. W śródmiejskich kamienicach przy Piotrkowskiej i w bocznych ulicach wciąż dominują klatki bez windy, wąskie biegi schodów i podwórka-studnie, w które nie wjedzie duży samochód - meble i sprzęt schodzą wtedy na rękach, piętro po piętrze. Inaczej pracuje się na wielkich osiedlach z lat 70. i 80. - na Retkini, Widzewie, Teofilowie, Bałutach, Dąbrowie, Radogoszczu czy Chojnach - gdzie liczy się dostęp do windy i miejsce dla auta przy klatce. Osobny temat to lokale w budynkach objętych rewitalizacją i pustostany przekazywane do opróżnienia po latach.