Wywóz lodówki w Łodzi to zlecenie, które wygląda na proste tylko z zewnątrz. Sprzęt jest wysoki, ciężki i nie ma za co go złapać, a przy tym nie wolno go uszkodzić, bo w układzie chłodniczym krąży czynnik, który musi zostać odzyskany dopiero w zakładzie przetwarzania. Dlatego lodówki nie rozbieramy na klatce ani w piwnicy — wynosimy ją w całości, we dwóch, na pasach. W łódzkie kamienicach robimy to bez windy, po wąskich schodach, zabezpieczając poręcze. Przyjeżdżamy również po jedną sztukę, bez warunku dozbierania czegoś więcej.
Wchodzimy do każdego typu nieruchomości:
Dlaczego lodówki nie wolno rozbierać przy wywozie?
Bo lodówka nie jest szafą z blachy. W jej układzie krąży czynnik chłodniczy, a w piance izolującej ściany obudowy znajduje się substancja spieniająca — w starszych urządzeniach są to związki szkodliwe dla warstwy ozonowej, w nowszych łatwopalny gaz węglowodorowy. Jedno i drugie musi zostać odzyskane w instalacji przystosowanej do tego procesu.
Dlatego w Łodzi nigdy nie przecinamy rurek, nie wyrywamy sprężarki i nie rozbieramy sprzętu na klatce ani na podwórku. Lodówka jedzie w całości do zakładu, który ma prawo taki odpad przyjąć i odzyskać z niego czynnik przed rozdrobnieniem obudowy.
To samo dotyczy zamrażarek i klimatyzatorów. Uszkodzony układ oznacza, że gaz ucieka do atmosfery, a sprzęt przestaje nadawać się do prawidłowego przetworzenia. Na życzenie wystawiamy potwierdzenie przekazania urządzenia.
W Łodzi realizujemy wywóz lodówki i odbiór lodówki prosto z mieszkania, także z pięter bez windy. Zabieramy sprzęt sprawny i nieczynny: wywóz starej lodówki, wywóz niedziałającej lodówki oraz utylizacja lodówki w uprawnionym zakładzie przetwarzania. Kto zabierze starą lodówkę w Łodzi? My — po telefonie pod XXX XXX XXX.
Na terenie Łodzi realizujemy również:
Łódź jest najtrudniejszym logistycznie punktem okolic. W śródmiejskich kamienicach przy Piotrkowskiej i w bocznych ulicach wciąż dominują klatki bez windy, wąskie biegi schodów i podwórka-studnie, w które nie wjedzie duży samochód — meble i sprzęt schodzą wtedy na rękach, piętro po piętrze. Inaczej pracuje się na wielkich osiedlach z lat 70. i 80. — na Retkini, Widzewie, Teofilowie, Bałutach, Dąbrowie, Radogoszczu czy Chojnach — gdzie liczy się dostęp do windy i miejsce dla auta przy klatce. Osobny temat to lokale w budynkach objętych rewitalizacją i pustostany przekazywane do opróżnienia po latach.