Wywóz bojlera w Łodzi zaczyna się zwykle od wymiany: instalator montuje nowy zbiornik, a stary zostaje na podłodze w łazience i nie ma jak zniknąć. Jeden zbiornik wystarczy, żebyśmy podjechali - nie każemy nikomu dokładać innych rzeczy do kursu. Warunek jest jeden: urządzenie ma być wcześniej odłączone od instalacji przez osobę z uprawnieniami, a woda ze zbiornika spuszczona. My odbieramy sprzęt już odłączony, zdejmujemy go z uchwytu we dwóch i znosimy do auta. W łódzkie kamienicach windy zwykle nie ma, więc bojler idzie po schodach na pasach.
Wchodzimy do każdego typu nieruchomości:
Kto odłącza bojler, zanim przyjedziemy po niego
To pytanie wraca w niemal każdej rozmowie, więc odpowiadamy wprost: bojler musi być odłączony od instalacji przez osobę z uprawnieniami, zanim przyjedziemy. Nie odcinamy gazu, nie przerabiamy przyłącza wodnego i nie wpinamy się w instalację elektryczną na stałe. Odbieramy urządzenie już odłączone i opróżnione z wody.
W praktyce w Łodzi wygląda to prosto, bo odłączenia dokonuje ten sam instalator, który montuje nowy zbiornik. Stary sprzęt zostaje wtedy na podłodze albo nadal wisi na uchwycie, ale jest odcięty od zasilania i od wody. To moment, w którym zaczyna się nasza część.
Jeżeli nie masz pewności, czy sprzęt jest odłączony, powiedz o tym przy zgłoszeniu. Umówimy odbiór na dzień po wizycie instalatora, żeby nikt nie przyjeżdżał na darmo, a Ty nie musiał przenosić zbiornika samodzielnie do przedpokoju.
W Łodzi realizujemy wywóz bojlera i odbiór starego podgrzewacza wody, także wtedy, gdy jest to jedyna rzecz do zabrania z mieszkania. Najczęściej jest to wywóz bojlera elektrycznego po wymianie na nowy, utylizacja zbiornika ciepłej wody albo odbiór termy gazowej odłączonej wcześniej przez instalatora. Kto zabierze stary bojler z kamienicy bez windy? Nasza ekipa - zbiornik zdejmujemy z uchwytu we dwóch i znosimy sami. Zadzwoń pod 505 692 090 i podaj pojemność oraz piętro.
Na terenie Łodzi realizujemy również:
Łódź jest najtrudniejszym logistycznie punktem okolic. W śródmiejskich kamienicach przy Piotrkowskiej i w bocznych ulicach wciąż dominują klatki bez windy, wąskie biegi schodów i podwórka-studnie, w które nie wjedzie duży samochód - meble i sprzęt schodzą wtedy na rękach, piętro po piętrze. Inaczej pracuje się na wielkich osiedlach z lat 70. i 80. - na Retkini, Widzewie, Teofilowie, Bałutach, Dąbrowie, Radogoszczu czy Chojnach - gdzie liczy się dostęp do windy i miejsce dla auta przy klatce. Osobny temat to lokale w budynkach objętych rewitalizacją i pustostany przekazywane do opróżnienia po latach.