Wywóz grzejników w Łodzi to najczęściej finał wymiany instalacji centralnego ogrzewania w kamienicy. Stare żeliwo zdjęte ze ścian stoi wtedy w przedpokoju albo na półpiętrze i nikt nie ma pomysłu, jak je stamtąd ruszyć. Przyjeżdżamy po jedną sztukę tak samo chętnie jak po komplet z całego piętra. Zanim podniesiemy grzejnik, zatykamy króćce i kładziemy go na folii, bo w żeberkach zawsze zostaje brudna woda. Wynosimy we dwóch, na pasach, także bez windy. Ty nie podnosisz żadnego żeberka, a rdzawe zacieki z podłogi wycieramy sami.
Wchodzimy do każdego typu nieruchomości:
Rdzawa woda w żeberkach - dlaczego kładziemy folię
To rzecz, o której nie uprzedza żaden hydraulik, bo dla niego robota kończy się na odcięciu zaworu. Grzejnik zdjęty ze ściany nigdy nie jest pusty. W żeberkach żeliwnych zostaje resztka wody, która przez lata krążyła w obiegu zamkniętym: ciemna, rdzawa, z osadem i dodatkami przeciwzamarzaniowymi.
Jeśli taki grzejnik postawić pionowo i ponieść po schodach, woda znajdzie drogę przez króciec i pokapie na stopnie. W Łodzi połowa klatek ma lastryko albo stary parkiet, a plama po rdzawej wodzie wchodzi w porowatą powierzchnię i zostaje tam na dobre.
Dlatego robimy zawsze to samo: zatykamy króćce korkami albo szmatą, kładziemy grzejnik na płacie folii i dopiero wtedy podnosimy. Pod drogę wynoszenia rozkładamy pas folii budowlanej, od drzwi mieszkania aż do klapy auta. To dwie minuty pracy, które oszczędzają rozmowę z sąsiadem i ze wspólnotą.
W Łodzi realizujemy wywóz grzejników i odbiór starego żeliwa z mieszkania, także wtedy, gdy jest to jedyna rzecz do zabrania. Najczęściej jest to wywóz grzejników żeliwnych po wymianie instalacji CO, odbiór paneli stalowych z remontowanego pokoju albo utylizacja grzejnika drabinkowego z łazienki. Kto zniesie żeliwo z czwartego piętra w kamienicy bez windy? Nasza ekipa - we dwóch, na pasach, po folii rozłożonej aż do auta. Bezpłatną wycenę dostaniesz pod numerem 505 692 090.
Na terenie Łodzi realizujemy również:
Łódź jest najtrudniejszym logistycznie punktem okolic. W śródmiejskich kamienicach przy Piotrkowskiej i w bocznych ulicach wciąż dominują klatki bez windy, wąskie biegi schodów i podwórka-studnie, w które nie wjedzie duży samochód - meble i sprzęt schodzą wtedy na rękach, piętro po piętrze. Inaczej pracuje się na wielkich osiedlach z lat 70. i 80. - na Retkini, Widzewie, Teofilowie, Bałutach, Dąbrowie, Radogoszczu czy Chojnach - gdzie liczy się dostęp do windy i miejsce dla auta przy klatce. Osobny temat to lokale w budynkach objętych rewitalizacją i pustostany przekazywane do opróżnienia po latach.